Jeszcze kilka lat temu standardem były konferencje w hotelowej sali, agenda od-do i wieczorna kolacja. Dziś coraz częściej słyszymy od klientów jedno zdanie: „chcemy czegoś, co naprawdę poruszy ludzi”. Zauważyliśmy, że firmy coraz mocniej walczą o uwagę uczestników, a konferencja w tradycyjnym wydaniu już po prostu nie wystarcza – nawet najlepsze prezentacje przegrywają z prawdziwym doświadczeniem. Klienci przychodzą do nas z bardzo konkretnym problemem: ich goście są przebodźcowani, mają poczucie, że widzieli już wszystko, a klasyczne formaty nie angażują i nie budują relacji, co ostatecznie uderza we frekwencję. Właśnie dlatego eventy w trendzie extreme przestają być jedynie dodatkiem, a stają się głównym bohaterem.
Adrenalina – paliwo dla zaangażowania
Rozwiązaniem tego problemu jest wyciągnięcie ludzi z sali i wrzucenie ich w sytuację, której nie da się „przewinąć jak slajdu”. Chodzi o to, by zaproponować im event, na który z wypiekamina twarzy będą chcieć otrzymać zaproszenie. Prawdziwe doświadczenie to emocje, a emocje to adrenalina, która błyskawicznie przekłada się na zaangażowanie. Eventy extreme działają,bo angażują całe ciało i głowę, sprawiając, że po prostu nie da się być obojętnym. Kiedy prowadzisz auto w kontrolowanym poślizgu, rywalizujesz na torzelub podejmujesz szybkie decyzje pod presją, nagle znika dystans, a pojawia się autentyczna energia zespołu. Na takich realizacjach widzimy jedną fantastyczną rzecz: ludzie zaczynają ze sobą rozmawiać naturalnie, bez sztucznego small talku. Żywe emocje sprawiają, że uczestnicy chętnie się nimi wymieniają, co pomaga przekuć te kuluarowe rozmowy w realną wartość sprzedażową lub motywacyjną dla zespołu.
AVIA w Bednary Driving City, czyli emocje w praktyce
Świetnym tego przykładem jest event, który ostatnio realizowaliśmy dla klienta z branży paliwowej – AVIA na torze Bednary Driving City. Zamiast klasycznejkonferencji, postawiliśmy na dzień pełen atrakcji motoryzacyjnych urozmaicony wystąpieniem Krzysztofa Hołowczyca, dając uczestnikom realne doświadczenie zamiast słuchania o doświadczeniu. Co było w tym najlepsze? Najważniejsze rozmowy biznesowe działy się właśnie między przejazdami. Nabackstage’u całą tę dyskusję idealnie podsumował Hołek, mówiąc: „Tor to miejsce, gdzie jest coś naprawdę”.
I to jest dokładnie to, czego dziś szukają firmy. Pracujemy szybciej i więcej, mamy coraz mniej czasu na budowanie relacji, przez co desperacko potrzebujemy intensywnych, prawdziwych doświadczeń. Eventy extreme to nie chwilowa moda, ale odpowiedź na realną zmianę. To trend, który z pewnością zostanie z nami na długo i skutecznie wzbudzi w uczestnikach chęć pojawienia się na kolejnym wydarzeniu. Dlatego też coraz częściej projektujemy nasze realizacje wokół emocji, a nie sztywnej agendy.
Kiedy warto iść w extreme?
Nie zawsze trzeba od razu wcisnąć pełny gaz, ale zdecydowanie warto rozważyć ten kierunek, jeśli:
-
chcecie zintegrować zespół, który jeszcze dobrze się nie zna
-
zależy Wam na wywołaniu autentycznego efektu „wow”
-
budujecie relacje z kluczowymi partnerami biznesowymi
-
organizujecie event, który ma zostać na długo zapamiętany
Podsumowanie
Z naszej perspektywy jedno jest pewne: klasyczne konferencje nie znikną całkowicie, ale z pewnością zmienią swoją formę. Najlepsze eventy to te, które umiejętnie łączą treść z silną emocją. I właśnie dlatego coraz częściej zamiast komunikatu „proszę o ciszę na sali” słyszymy na nich… głęboki dźwięk silnika.






